Nowa inicjatywa PiSu związana ze wskrzeszeniem pomysłu przywrócenia kary śmierci budzić winna uzasadniony niepokój. Oznacza bowiem, że (niestety) prawica w Polsce jest tak wypalona, że sięgać musi po odgrzewany i zupełnie już nieświeży kotlet.

Wszystkich rozpaliła podana przez Jarosława Kaczyńskiego statystyka, jakoby typowy zabójca siedział we więzieniu "jedynie" 7 lat. Otóż proszę Państwa, wiecie Państwo kim jest typowy zabójca? Jest to osoba, która spowodowała śmierć partnera w wyniku awantury domowej, z reguły za pomocą noża lub innego podobnego narzędzia (to około połowa przypadków, w których motyw został ustalony). Ponadto pamiętajmy, że do statystki z art. 148 k.k. (różne postaci zabójstwa) wlicza się: zabójstwa w związku z przekroczeniem granic obrony koniecznej (ta występuje w praktyce niemal wyłącznie przy pozbawieniu człowieka życia), usiłowanie zabójstwa (pokrzywdzonemu może nie stać się żadna krzywda) oraz zabójstwa w afekcie. Dodatkowo do zeszłego roku w przypadku zabójstwa w wyniku przekroczenia granic obrony koniecznej uzasadnionego strachem lub wzburzeniem, mieliśmy przestępstwo w przypadku którego sąd był zobligowany do odstąpienia od wymierzenia kary - czyli napędzało to statystykę, bo dodawało do niej na każdy przypadek równe 0 lat odsiadki. Dopiero od niedawna taka sytuacja nie stanowi przestępstwa. Statystykami bardzo łatwo sie manipuluje.

Należy pamiętać że liczba zabójstw systematycznie spada od 2001 roku (2001 - 1169, 2003 - 928, 2007 - 789, 2010 - 702). Podobnie z resztą jak innych przestępstw z użyciem przemocy. Jeśli chodzi o współczynnik zabójstw na 100 tyś. mieszkańców jest on w Polsce bardzo niski i wynosi około 1,21 (dla porównania - Francja - 1,35, Wielka Brytania - 1,57, USA - 5,22). W 2009 roku na około 700 zabójstw 55 popełniono na tle rabunkowym, a zaledwie 9 - seksualnym). Zob. http://chartsbin.com/view/1454 Naprawdę nie trzeba nam kary śmierci dla skutecznego zwałczania przestępczości (niektórzy natomiast chcieli by w prawie polskim prawa odwetu).

Nota bene nie wydaje mi się aby wzorowanie się na USA było właściwe. Przede wszystkim ze względu na zupełnie odmienny system prawny i społeczny, a poza tym - czerpanie wzroców z kraju w którym aborcja do końca 1 trymestru jest uważana za prawo podmiotowe kobiety, którego żaden stan nie może naruszać raczej nie wzbogaci idei państwa prawa w Polsce (zob. sprawa Roe vs. Wade).

Wszyscy wskazują, że wprowadzenie kary śmerci byłoby sprzeczne z prawem unijnym.. warto rozejrzeć się na własnym podwórku, bowiem kara śmierci byłaby niezgodna z konstytucyjną zasadą proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji stanowi, iż "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.") Otóż, proszę państwa, jak można uzasadnić, że wykonanie kary śmierci nie narusza istoty prawa do życia (również zapisanego w Konstytucji)?

W sprawie kary śmierci nie podoba mi się jeszcze jedna sprawa. Czy państwo może decydować o życiu lub śmierci obywatela? Otóż w moim przekonaniu nie. Każdy może się przed bezprawnym zamachem bronić i zabić napastnika w obronie koniecznej, ale takiej kompetencji Państwu dawać nie należy. Bo ma onoskłonność do nadużywania swoich kompetencji.